... Śniegiem niby sypnęło... niby wczoraj kurzyło, że aż miło... Niby już w zamyśle były sanki dnia następnego... Ale jakiś taki nietrwały ten śnieg.... wieczorem hurra jest... rano już go nie ma... pojawia się i znika zostawiając tylko nadzieje... Chociaż z drugiej strony... jak tak stoję rano na przystanku i czekam niecierpliwie na tramwaj to sobie myślę, że może jednak dobrze, że jest jak jest... Ech i tak źle i tak niedobrze... Jak to mówią człowiekowi nigdy nie dogodzi...
... W pracy.... Atmosfera niczym ten śnieg... raz jest ... raz jej nie ma... A ja myślę... kombinuję... czekam na znak do...
